Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2010. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2010. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 lipca 2011




Us and Them Studio, Treehugger


                                                          (O)GROM

                                                                  Samotne drzewo rosło na wzgórzu pośrodku łąki. Nadeszła burza i – ponieważ stało tam zupełnie samo – trafił w nie piorun i roztrzaskał je. Co za szczęście, że kiedy przyszła burza, drzewo było samo! Inaczej nigdy nie położyłoby się na łące, tylko stałoby podparte przez inne drzewa – roślina przez rośliny podtrzymywana przy życiu.



 Sonny Kay, Waiting

niedziela, 27 marca 2011

(Elizabeth Tindle, "Belinda's Farewell")


 
KOŁYSANKA

zdrowaś główko,
makuśpełna,
sen z Tobą
 

(Mrs. Huvie on www.flickr.com)



SZTUKMISTRZYNI
 
zbliżasz się do mnie
po mili księżycowego światła
między śmiercią a smutkiem

odgarniasz
zjeżone troski
z mej dzikiej nieheblowanej twarzy

odbijasz
dalekie echo jedności
gardła i krzyku

gdy gwiazdy lśniły jak perły
a Ty je nawlekałaś na słowa z zamkniętymi oczami
 

niedziela, 13 marca 2011


MELODY & MALADY
 
Spłycasz moje myślenie
by brodzić w nim
jak we śnie.
Nieomieszkałe (l)śnienie
pyta w kim
rodzisz mnie?



(Xiaxia Owan)


***

Wymamrotałam
przez jawę: „Does anybody drive
my life?”
I zdałam
sobie sprawę: the more I strive,
the more I lose my grip
on the umbilical knife.



Zenita Komad, "Umbilical Cord"


***

Kilka zapomnień
w rytmie tornada
mówiło do mnie:
grób to fa-sa-da”
(za którą kryło
się wiele rzeczy,
których nie było
komu skaleczyć)



(Pete Hackett, "Stone, Paper, Scissors")

sobota, 26 lutego 2011


***

Nie chcę bez końca pisać fikcji
własną krwią

chcę napisać poemat
spojrzeniem w przeszłość
uściskiem ręki w lustrze
niesytym
przyjacielskim pocałunkiem
życia i buntu
rytmem, który bez końca od-twarza
ludzi pozbawionych serca
tych wszystkich,
którzy codziennie odchodzą
w pamięć złaknionego
cukru pudru tłumu

chcę Cię zasypać
pytaniami
o moduł istnienia
tak żywy
pod moimi palcami ponad
podziałami na krew i
wino tak tętniący chwilą



(Steph Roberts)

poniedziałek, 21 lutego 2011


ROSYJSKA RULETKA?

Jestem zacinającą się maszyną
powtarzającą w kółko: „Kto się śmieje ostatni?”;

Jestem
opuszkami palców na twoich oczach
kiedy do–
chodzisz do pewnego
stopnia od razu
zadanego pewną
ręką
do nieba –
analnej konkluzji:

Adapter rozkręca
atmosferę i zacięte
mechanizmy oraz miny. Ciśnienie atmo–
sferycznie kuli się w karabinie

Maszy. Nowym.



Rene Magritte

środa, 26 stycznia 2011


***

Ostatnia taka noc
to była noc zielona:
ciepłozielony koc
i bladolica Ona –

gdyby dało się dojść
w tę noc pomiędzy nami,
dodałabym nam wiorst,
byśmy wracały snami.



(Christian Asuh -- Green)


PROMETHEA Z POMOCĄ MEW – SWYCH
JEDYNYCH TOWARZYSZEK –
POSTANAWIA PRZERWAĆ ŁAŃCUCH
NIEPOWODZEŃ

Nie uciec z maligny,
nie wiedzieć co począć
i nigdy, nigdy, nigdy
nie móc odpocząć

Nie stoczyć się nisko
i nie wspiąć się w górę,
w dłoniach trzymać wszystko
i milczeć w krąg sznurem...



(Giovanni Segantini --
A Mermaid Being Mobbed by Seagulls)

niedziela, 23 stycznia 2011


JA...

Ja
jawię
się sobie,

permanentnie zaklętą w człowieka,
przemarzniętą
na kość marionetką.

Na
jawie
i w grobie,

czemu świat wciąż mi staje w przełyku,
powleczony
obola(łą) tabletką...?.. –




środa, 12 stycznia 2011



tanka

jestem
przedwczesnym grobem wielu rzeczy
a przecież
nawet na grobach
rosną kwiaty




(Yoko Ono "Ex-It")

poniedziałek, 10 stycznia 2011


PIOSENKA KARPACKIEGO PIELGRZYMA

Zanim wspomnienia me napłyną
prosto w magiczny obręb ciszy,
niech wskaże kamień skrzętnym młynom,
gdzie próg wytrzymałości słyszy...

Zanim wspomnienia moje zatrą
granicę między "wśród" i "między",
niechaj tęczową zalśni watrą
sad odkupiony bez pieniędzy...
 


(basienka-kalia.blog.onet.pl)

sobota, 8 stycznia 2011


ancy-poezja 

 

Jak zostać postnowoczesną MONAR-
chinią absolutną niczym współczesne władze
Chin Ludowych? O,
nie jest lekko stać się lekko zde-
aktualizowaną lekomanką w lektyce, i to się tyczy
ogólnie wszystkich kantonów wymiany kulturalnej,
jak i karteli mistycznych, nie mówiąc o
fe! Ministerkach uparcie finansujących
ogólnoświatowy program walki z
Heroiną, więc gdy słyszę
o kolejnym akcie okaleczenia języka z użyciem mor-
finki, postanawiam nie pretendować
do przewodnictwa zmiennych prądów awangardowej NO-MEN-
klatury, zwłaszcza że nawet Amazon
(ka).com kuleje a jej komputer
często gaśnie w oczach. 



duchesse de Polignac

piątek, 7 stycznia 2011

(Salvador Dali -- "Brooch")


UPON YOUR DEPARTURE

(for Horia :)

I want the warm raspberry cream
to drink from your sweet mouth... :)
I'm not as fragile as it seems,
though my Heart's flying South..

czwartek, 6 stycznia 2011

*    *
*
Mówiła: tylko w pracy mam oparcie
dla swoich procentowych stóp.
Mówiła: chociaż żyję aż dwa życia,
to tylko jedno jest prawdziwe i żadne z nich.
Mówiła: ostatnio bardziej niż czarnych dziur źreNIC,
boję się białych plam na moich obitych
w skórę powiekach. To są złośliwe czy-raki,
piękne jak barwne grzybki
bombek atomowych
na choince
z której się w końcu urwałam!



holy-land-bomb 

sobota, 1 stycznia 2011


Some anatomy of passing by

I wonder if covering in indifference means also covering in peace. To what degree the one entails the other and the other way around? Surely, there's smth else in any case: some shared component of both which sumultanuously goes beyond them. An ounce of something pungent – but of what? Of some chilli reflection in the face of a stranger? Perhaps, but also – of some pungent smoke eating out apples of our eyes. Making us do with the very core.


Jeff Burger
(Hamish Robertson)



ART DECOCT

Zanim szklanka się zbije, zanim szklanka słów pęknie,
Wleję w otwór pomyje i przyprawię bełt lękiem.

Nim się wrzątek wywarzy, zanim lód wyparuje
Skropię kroplą ołtarze, w kielich strach swój przekuję!

Zanim w końcu odejdę od wspomnienia, od próżni,
Poznam wreszcie, czym brzytwa od siekiery się różni!

                               (21.12.2010)

wtorek, 28 grudnia 2010

Moje najwcześniejsze wspomnienie dotyczące własnego wyglądu: mam ok. 10 lat
i zastanawiam się, patrząc w lustro: "Ciekawe, czy jestem ładna?.." (wcześniej brałam to za oczywiste.) Jak widać, był to dla mnie problem nie tyle praktyczny, co poznawczy, którego weryfikacji w sferze praktycznej nie antycypowałam, nie mając pojęcia, na czym by mogła polegać. Dziwny był tak totalny platonizm u dziecka, ale w ogóle jako dziecko świetnie rozumiałam znaczenie słów, ich pisownię, gramatykę i etymologię; jeśli coś mnie przerażało, to milczenie. A przecież tego właśnie dnia przed lustrem rozpoczęło się całożyciowe milczenie tej postaci, którą byłam lub którą wydaje się, że byłam; wewnętrzne milczenie, bo ona nie mówi mi nic poza przekazaniem chłodnego odbicia – gorzkiej monety snów pod moim językiem.



(Vladimir Kush