środa, 25 lipca 2012





półkule serca

czwarta nad ranem. w głowie mi (fejs)buczy.
"czemu Cię nie ma na odległość ręki?" -- Rękę dam
sobie uciąć, że coś "mi
dzwoni do lewego ucha.

-- kto?

-- nieodwracalność? -- -- --" odwracam

się na drugi bok. czwarta nad ranem.
Poprzednią dobę
jadłam samą czekoladę, w dołku mnie ściska,
nabieram kształtów przejrzałej

klepsydry.



(Cytaty pochodzą z wierszy Edwarda Stachury i Mirona Białoszewskiego)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Vitruvian Man by Leonardo da Vinci
 


zen it: mandala między wskazówkami

 Myślałam, że nie ma w promieniu zegara
nożyc dość ostrych,
żeby się zaciąć. A jednak się udało:
mam to słowo na końcu języka
tymczasem się zapowietrzam
dostatecznie, mam coś na kształt nadziei,
by rozprowadzić krew
w pulsujący zachód słońca.


(Hasta Uttanasana)
 
  

niedziela, 22 lipca 2012


widłokrąg (blue landscape with a goat)

(ko)złem kochałeś --
-- (nie)bieszczę pokój
dalej! -- A dalej
tkwię w lewym boku

twoich alibi
bez-bytnich zmożeń
bezcelnym gdyby
mglę się w bezdroże



("devil" from poordevilart.com)
 

niedziela, 8 lipca 2012

czwartek, 5 lipca 2012

Banksy



małe studium społeczne

Popkultura, czy popi
kultury? Dylemat, przed którym
nikt nie staje
po właściwej stronie -- strony się
dawno rozeszły:
jesteśmy biegunami
jednego magnesu
,
jesteśmy (nomen amen!) wyznawcami
świętego spokoju. Dla niego
warto się starać o ex-community.





    Kazmier Maslanka


   bardo

    urodziłam się
    to była randka w ciemno
    potem nastąpił zwrot --
    nick koziorożca nie pomógł
    -- umarłam na raka
    urodziłam się
    po swojej śmierci
    na niepewność wczoraj
    urodziłam się i po(z)byłam
    na pniu
    złamanego drzewa genealogicznego --
    -- nie potrzebuję korony
    żeby czuć się... God! NIE!!!




Kazmier Maslanka




liczba niepierwsza

możliwe, że coś ci się...
nigdy się tego nie dowiesz.
zbyt ciężkie "co" w "coś"
na języku nieoznaczoności.



Enrico Baj -- Fire! Fire!
 


trifoliata (lac)r(im)osa

zapłakało przedwczoraj
w ogrodzie niepamięci
samotne niczym coda
przeciąga się i kręci

popłakała zapałka
na zwęglonym zakręcie
ta kochanka ogarka
nie zatrzyma się w pędzie

i łzy krzesał reaktor
w elektrowni przemocy
byle tylko nie zasnął
w pięść skulony tej nocy